| dbpedia-owl:abstract
|
- Charles-Léon Metz (1 November 1842 – 25 June 1928) was a Luxembourgian politician and industrialist. He was a member of the Chamber of Deputies for forty-three years (1875–1918), and served as Mayor of Esch-sur-Alzette from 1906 to 1909. The son of Auguste Metz and Petronille Laeis, he was a member of the prominent Metz family, and he entered the family business of metallurgy. He was first elected to the communal council of Esch-sur-Alzette in 1873, and served for four years before becoming an échevin on 16 January 1877. He was also elected to the national Chamber of Deputies as a liberal on 14 October 1875, representing Esch-sur-Alzette. Although a liberal, he was a traditionalist, a practising Catholic, and had close ties to the religious establishment in Esch. Metz was named Mayor of Esch on 22 October 1906, which was renewed on 28 December 1908. During his tenure as mayor, the most important decision was the commune's purchase of the Forest of Esch, and its replacement with new steel mills, in the district of Belval. Although Metz won re-election in the 1909 communal elections, he decided to resign on 28 November 1909, having served three years as mayor. Metz lost in his bid to be reelected to the Chamber of Deputies in the 1918 election, and withdrew from public life. He died on 25 June 1928.
- Leo Metz - zapisał się w historii okupacyjnej Skarżyska jako zbrodniarz wojenny. Przed rokiem 1939 służył w Policji Państwowej w Wieluniu i najprawdopodobniej już wówczas należał do hitlerowskiej piątej kolumny, gdyż zaraz po wkroczeniu armii zaborczej zmienił obywatelstwo z polskiego na niemieckie (podpisał volkslistę) i przypiął sobie do klapy odznakę NSDAP. Niebawem przybył do Skarżyska, aby objąć funkcję komendanta Kriminal Polizei (przy ulicy Podjazdowej 7), którą pełnił, aż do swego niesławnego końca. Kilku starszych mieszkańców Skarżyska, twierdzi że pierwsze nazwisko brzmiało Leon Mec. "Słowo Ludu" kilka lat temu opisywało ekshumację z cmentarza na Górnej Kolonii w Skarżysku-Kamiennej i przytaczało wypowiedzi świadków, którzy wspominali o słynnej historii pogrzebania Leo Metz'a w worku. Historię tą, poznać możemy według "Raptularza Świętokrzyskiego" Świętosława Krawczyńskiego: "Po kilku minutach jazdy zobaczyłem zarośniętą brzozowym młodnikiem działkę lasu przy starachowickiej szosie. Za okupacji był tam pięknie utrzymany cmentarz dla Niemców, gdyż podług ich ówczesnych poglądów, segregacja rasowa winna również obowiązywać po śmierci. Rosjanie, Polacy, Żydzi, Cyganie i inne podlejsze nacje wstępu do "Walhali" nie miały. Cóż zatem mieli zrobić ze zwłokami Leona Metzy? Okoliczności pogrzebu wskazują, że Niemcy chyba poważnie zastanawiali się, do jakiej rasy należał ich "znakomity działacz" i szef. Problem został rozstrzygnięty połowicznie. Pochowali go wprawdzie na swoim cmentarzu, ale bez pogrzebu. Przywieźli zwłoki w papierowym sienniku i wrzucili do dołu."
|